Maratończyk


IMGP5064

Jestem przedsiębiorcą od 2008 roku. To już 6 lat. Cały czas uważam się za początkującego i uważam, że najważniejsza praca i największe wyzwania są daleko przede mną. Właśnie piszę raport z działalności firmy i napisałem „nie wyobrażam sobie nas na tym rynku za 10 lat”. 10 lat. Trochę się zdziwiłem, że przyjmuję tak odległą perspektywę w moich planach. Zawsze się spieszyłem do sukcesu, chciałem iść na skróty, w rezultacie popełniałem szkolne błędy i wracałem do punktu wyjścia. Dopiero teraz, po 6 latach, zaczynam dojrzewać jako przedsiębiorca. I akurat teraz zaczynam myśleć o tym, jak będzie wyglądała firma za 10 lat. Przypadek? Nie sądzę :)

Kiedy mamy dwadzieścia lat, to bardzo nam się spieszy do założenia firmy, do zbudowania zespołu i, oczywiście, zarobienia bardzo dużych pieniędzy. Spieszy nam się tak bardzo, że sukces zawodowy w wieku 40-50 lat, to niemalże porażka, nie rozważamy takiego scenariusza. Karmimy się succes stories, głównie zza wielkiej wody: Google czy Facebook, wyobrażamy sobie startup studencko-garażowy, w scenariuszu od pucybuta do milionera w dwa lata. Nie zauważamy, lub nie chcemy widzieć, że takie historie stanowią tylko ułamek wielkich sukcesów, a w przytłaczającej większości przypadków markę buduje się latami, dekadami i robią to dojrzali, doświadczeni ludzie. Nie bierzemy pod uwagę, jak wiele trzeba się nauczyć, żeby być skutecznym i to wcale nie jak chodzi o kompetencja zawodowe, ale doświadczenie, znajomość ludzi i sytuacji. I przede wszystkim nie zdajemy sobie sprawy, jak odporni psychicznie musimy być, żeby stworzyć duże przedsiębiorstwo. I że ta odporność przychodzi z czasem.

Ja wpadłem w tę samą pułapkę – spieszyłem się, uważałem, że liczy się odniesienie natychmiastowego sukcesu, a co nadejdzie potem, nie jest już istotne. Podziwiałem ludzi, którzy szybko i w spektakularny sposób zarobili dużo pieniędzy. Z czasem zacząłem coraz bardziej cenić ludzi takich jak Warren Buffet, który w wieku 80 lat robi inwestycje w perspektywie 10 letniej. I coraz częściej zacząłem odnosić jego powiedzenie „Naszym ulubionym horyzontem inwestycyjnym jest wieczność” do biznesu. Dobry model biznesowy, to taki, który będziesz rozwijał w nieskończoność. Teraz już się nigdzie nie spieszę. Czasem nawet zdaniem Inwestora robię się za „niespieszny”. Ale o wiele lepiej zarządza mi się firmą, jej prowadzenie dostarcza wystarczająco dużo stresu, nie trzeba dokładać sobie jeszcze presji czasowej odnoszących się do planów życiowych. Teraz już wiem, że biorę udział w maratonie i jeszcze wiele kilometrów jest przede mną.