Parlamentarny język


Pani poseł Krystyna Pawłowicz zbluzgała Marsz Szmat. Marsz Szmat i spółka poczuł się urażony. Fakt, że Pawłowicz zbluzgała cytatem z ich własnego zaproszenia, nie przeszkodził Marszowi się obrazić. Zresztą szczerze nie chce mi się dochodzić, jaki był prawdziwy przebieg wydarzeń i bluzgów, w tym akurat przypadku.

Ciekawi mnie co innego – dlaczego nikt, ale to nikt, nie zwrócił uwagi na jeden aspekt usprawiedliwienia, jakie zafundowała sobie pani poseł Pawłowicz: Użyła słów, nomen omen, nieparlamentarnych, bo użyli ich organizatorzy tego marszu. Dziwi mnie, że polityk publicznie przyznaje, że równa do dołu (dołu w jego subiektywnym odczuciu, to akurat niczego nie zmienia) i żadnego dziennikarza to nie dziwi.

(więcej…)


Firma dwuosobowa, firma wielosobowa


Z mojego doświadczenia wynika, że głównym kamieniem milowym rozwoju firmy na jej wczesnym etapie, jest przejście z firmy dwuosobowej do firmy wieloosobowej. Przy czym te pojęcia odnoszą się nie tyle do samej ilości pracowników, co do sposobu komunikacji w firmie i jej organizacji.

Firma dwuosobowa składa się z zespołu, gdzie każda osoba samodzielnie zajmuje się danym obszarem działalności. W najprostszym przypadku może to być programista i handlowiec. Jeden pozyskuje zlecenia, kontaktuje się z  klientami, drugi zlecenia realizuje.

(więcej…)


Za stary na internety


Jednak stary jestem. Przynajmniej dla polskiej sceny startupowej. Do takiego wniosku dochodzę, kiedy czytam o startupach na Antywebie. Szczególnie ostatni akapit mnie osłabił, cztery zdania i cztery razy zebrałem protezę z podłogi:

Porównując sytuację startupowców brazylijskich czy indyjskich do naszej, wydaje się, że w Polsce powinno powstawać trzy albo cztery razy tyle innowacyjnych pomysłów/startupów co teraz.

Nie wiem, czemu autorowi się to wydaje. Raczej nie w wyniku porównania ludności Polski, Indii i Brazylii. Dynamika rozwoju gospodarki raczej też nie wchodzi w grę. Musi być widać jakiś czynnik X świadczący o zajebistości naszych startuperów, który się wymyka kalkulacjom takiego dziadka jak ja.

(więcej…)


Prawo Murphy’ego


Dzisiaj w pracy wydarzyło się sporo dobrych rzeczy. Nowy pracownik zapowiada się świetnie, domykamy nasz największy projekt, pierwszy klient detaliczny nas odwiedził, dostaliśmy pozytywną odpowiedź na wycenę dziesięciokrotnie przekraczającą nasze wyceny robione w Ciemnych Wiekach. No i jedna klientka się zbiesiła na przestój w realizacji jej projektu. Nawet nie z naszej winy. I po raz kolejny zauważyłem, że sukcesy nie robią na mnie żadnego wrażenia, a działanie firmy oceniam wyłącznie przez pryzmat ilości i skali problemów, które mamy.

(więcej…)


Nikt nas nie oszukał


Wpis komentujący akcję „Oszukane Pokolenie” prowadzoną na Facebook’u
https://www.facebook.com/OszukanePokolenie

Rocznik 1981, więc teoretycznie sam środek oszukanego pokolenia. Przez całe liceum byłem bombardowany dwiema skrajnymi opiniami lansowanymi przez starszych i rówieśników: z jednej strony, żeby studiować, to co się lubi i chce studiować, z drugiej, żeby studiować to, co da pieniądze w przyszłości, nawet jeśli się tego nie lubi. Obie teorie były na swój sposób słuszne, mimo że sprzeczne.

(więcej…)