Drugi etap rozwoju firmy


Jakiś czas po pojawieniu się i okrzepnięciu break-even, następuje moment rozprzężenia i apatii, myślę, tym głębszy, im dłużej trzeba było walczyć o osiągnięcie zysku. Wynika to z jednej strony ze zwyczajnego zmęczenia, ale także ze zmiany sił, jakie mobilizują firmę do działania. Znika powoli ze słownika słowo „muszę” i trzeba je zastąpić „chcę”. Do momentu przełamania, dzieliłem zadania na obowiązkowe (które trzeba było bezwzględnie zrealizować) i pozostałe ( w praktyce spychane na dalszy plan). Wszelkie niedoskonałości w organizacji pracy, marketingu czy strategii były odkładane na półkę, a wszystkie działania były podporządkowane walką o przetrwanie.

(więcej…)


Narzędzie rozwoju firmy zwane kryzysem


Niedzielne popołudnie. Siedzę na balkonie z butelką burbonu i laptopem na kolanach.  Piszę procedury obsługi klientów.  Nasza firma nigdy nie potrzebowała procedur obsługi klientów, mieliśmy pracownicę, bardzo sprawną, asertywną i zorganizowaną. Miesiąc temu odeszła z zespołu z dnia na dzień. Co więcej, była jedynym Account Managerem oprócz mnie, także w budowaniu zespołu do obsługi klienta wróciłem do punktu wyjścia. Wprawdzie udało mi się zatrudnić kogoś na jej miejsce w przeciągu kilku dni, ale i tak potrzeba dwóch miesięcy, żeby przeszkolić nowego pracownika na tym stanowisku. Przynajmniej w taki sposób jak dotąd: „patrz i rób to co ja”.

(więcej…)


Ad „Państwo pomaga biznesowi”


Komentarz najlepiej oddający nastroje wokół biznesu w Polsce. Idealnie pasuje do mojego wcześniejszego wpisu. Ocena: +30 głosów na forum.

Tytuł: „Biznes: Premierze, pomóż nam za granicą. Bądź jak Merkel, nie jak Jarosław Kaczyński
A w tekście ani słowa o Kaczyńskim – no ale co się dziwić – po 6 latach rządów trampkarza Tuska nadal wszystkiemu winien …. Kaczyński. Ładnie macie porąbane pod deklem, manipulanci z czerskiej.
Może napiszcie, jak Chebolwski i Miro pomagali Ryśkowi S. przy inwestycjach – jak załatwiano legalizację wycinki lasu pod nowy wyciąg.
Kulczyk – to ten PRLowski „bieznesmen”?
„Pierwszy kapitał na rozpoczęcie interesów Jan Kulczyk otrzymał od ojca Henryka. Za te pieniądze założył w 1981 polonijną firmę handlową – Interkulpol, jedną z pierwszych firm zagranicznych powstałych w Polsce po II wojnie światowej.
W latach 80-tych organem kontrolującym działalność wszystkich firm polonijnych była Polsko-Polonijna Izba Przemysłowo-Handlowa Inter-Polcom. Jan Kulczyk zasiadał w jej władzach. Był m.in. członkiem zarządu, zastępcą prezesa, a wreszcie prezesem. Blisko współpracował z Andrzejem Malinowskim, ówczesnym wiceministrem handlu wewnętrznego.
W 1988 Jan Kulczyk został oficjalnym dealerem Volkswagena w Polsce. Pierwszym wielkim interesem Kulczyka w III RP była w 1991 roku dostawa samochodów dla policji i UOP. Kierowane przez Andrzeja Milczanowskiego MSW zamówiło bez otwartego przetargu w firmie Kulczyka 3 tysiące samochodów za 150 milionów złotych.”
Więc jak widać, wszytko prawidłowo – Kto w PRLu pt tak sobie mógl handlować z imperialistycznym zachodem? Zamówienie na samochody dla Policji …. bez przetargu! Tak sie robi interesy – kolesiostwo, łapóweczki i kontalty oficer-agent.

Źródło

 


Państwo pomaga biznesowi


Na portalu wyborcza.biz ukazał się artykuł na temat wsparcia biznesu przez polityków u nas i w Europie. Ogólna wymowa jest taka, że Angela Merkel nie wstydzi się wspierać niemieckich przedsiębiorców w pozyskiwaniu kontraktów za granicą, czego przykładem jest kontrakt Siemensa w Rosji. Autor zżyma się, że polscy politycy tego nie robią.

Powód, dlaczego tego nie robią, najlepiej obrazuje ten artykuł. Niezależna nie zostawiła suchej nitki na premierze za to, że wybrał się do Nigerii ze światem biznesu. Niestety, obrazuje to mentalność sporej części społeczeństwa.

(więcej…)


Firma dwuosobowa, firma wielosobowa


Z mojego doświadczenia wynika, że głównym kamieniem milowym rozwoju firmy na jej wczesnym etapie, jest przejście z firmy dwuosobowej do firmy wieloosobowej. Przy czym te pojęcia odnoszą się nie tyle do samej ilości pracowników, co do sposobu komunikacji w firmie i jej organizacji.

Firma dwuosobowa składa się z zespołu, gdzie każda osoba samodzielnie zajmuje się danym obszarem działalności. W najprostszym przypadku może to być programista i handlowiec. Jeden pozyskuje zlecenia, kontaktuje się z  klientami, drugi zlecenia realizuje.

(więcej…)


Za stary na internety


Jednak stary jestem. Przynajmniej dla polskiej sceny startupowej. Do takiego wniosku dochodzę, kiedy czytam o startupach na Antywebie. Szczególnie ostatni akapit mnie osłabił, cztery zdania i cztery razy zebrałem protezę z podłogi:

Porównując sytuację startupowców brazylijskich czy indyjskich do naszej, wydaje się, że w Polsce powinno powstawać trzy albo cztery razy tyle innowacyjnych pomysłów/startupów co teraz.

Nie wiem, czemu autorowi się to wydaje. Raczej nie w wyniku porównania ludności Polski, Indii i Brazylii. Dynamika rozwoju gospodarki raczej też nie wchodzi w grę. Musi być widać jakiś czynnik X świadczący o zajebistości naszych startuperów, który się wymyka kalkulacjom takiego dziadka jak ja.

(więcej…)


Prawo Murphy’ego


Dzisiaj w pracy wydarzyło się sporo dobrych rzeczy. Nowy pracownik zapowiada się świetnie, domykamy nasz największy projekt, pierwszy klient detaliczny nas odwiedził, dostaliśmy pozytywną odpowiedź na wycenę dziesięciokrotnie przekraczającą nasze wyceny robione w Ciemnych Wiekach. No i jedna klientka się zbiesiła na przestój w realizacji jej projektu. Nawet nie z naszej winy. I po raz kolejny zauważyłem, że sukcesy nie robią na mnie żadnego wrażenia, a działanie firmy oceniam wyłącznie przez pryzmat ilości i skali problemów, które mamy.

(więcej…)