Wygrałeś, ciesz się


Jakiś czas temu, przy okazji uzyskania pierwszego dużego zlecenia, zauważyłem, że to osiągnięcie nie przyniosło mi satysfakcji, raczej tylko ulgę. Szerzej – każdą porażkę i przeciwność odczuwam dotkliwie, a sukces nie robi na mnie żadnego wrażenia. Przez długi czas myślałem, że to dobrze, że tak właśnie powinien myśleć odpowiedzialny przedsiębiorca – walczyć z zagrożeniami, a nie podniecać się każdym krokiem naprzód. I po kilku miesiącach takiego podejścia zacząłem czuć rosnące obrzydzenie do pracy i do moich obowiązków. Do każdego działania musiałem się zmuszać i traktowałem je jako karę. I każdy kolejny sukces osiągnięty za taką cenę pogłębiał tylko wrażenie, że nic mnie w mojej pracy nie ucieszy. Najgorsze jest to, że nawet gdy zdałem sobie sprawę z tego niszczącego mechanizmu, nie jestem w stanie go zneutralizować.

(więcej…)


Polska Agencja Kosmiczna


No to się pośmialiśmy z niepiśmiennych chłopów, co furmanką na księżyc chcą jechać. Teraz kilka uwag do tego stronniczego tekstu:

PSL. Nie chce wyjść na obrońcę ludowców, ale często spotykam się z porównaniami do dziwek co wejdą z każdym w koalicję i prymitywnych chłopów wpatrzonych w stołki. Więc dla porządku: PSL to partia wybierana głosami rolników i reprezentująca rolników. Wejdzie w koalicję z każdym, bo ich celem jest zabezpieczenie interesów swojego targetu politycznego. I robi to skutecznie, co widać po relikcie w postaci KRUS’u który trzyma się mocno mimo powszechnej niechęci.

(więcej…)


Tadeusz Mazowiecki


Dziś rano w wieku 86 lat zmarł Tadeusz Mazowiecki, człowiek, który był stary odkąd pamiętam, a jaką tako pamięć związaną z polityką mam od 1990 roku. Człowiek, którego nie umiem ocenić należycie, bo odszedł z polityki, zanim byłem na tyle dojrzały, żeby móc oceniać. Pamiętam tylko, że był politykiem z klasą, ugodowym, patrzącym pozytywnie na 20 lat naszego rozwoju III RP.

(więcej…)


Innowacyjna uczciwość


W odniesieniu do polskiej przedsiębiorczości, na ustach wszystkich polityków, analityków i dziennikarzy, najczęściej pojawiającym się słowem jest innowacyjność. Zżymamy się, że jej nie ma, że Polska staje się centrum logistycznym Amazona i europejską stolicą outsourcingu, rozumianego jako call-center i wklepywanie faktur. Ubolewamy nad tym, że innowacyjność jest poza naszym zasięgiem, bo firmom brakuje pieniędzy, prawo nie jest elastyczne, edukacja na niskim poziomie, przedsiębiorcy widzą wygraną na rynku wyłącznie w cięciu kosztów (na pracownikach), a nie we wdrażaniu ryzykownych zmian.

(więcej…)


Piaskownica II – Humaniści kontratakują


No i doczekaliśmy się sequela niedawnego hitu pod tytułem „Stracone pokolenie”. Tym razem sponiewierani humaniści chwycili grabki w dłoń i ruszyli do walki o swoje dobre imię. Akcja „Humaniści kontratakują” ma na celu uzmysłowienie szerokim masom, że na rynku pracy jest miejsce nie tylko dla absolwentów kierunków ścisłych i przekonanie młodych ludzi, żeby nie wybierali politechnik wbrew swoim zainteresowaniom. Rozumiem frustrację humanistów, bo nie raz zauważyłem, że stereotyp „bezużytecznego absolwenta” przylgnął do nich od dawna, ale żeby się bronić, wybrali najgorszą drogę z możliwych – kontrę.

(więcej…)


Góral, heretyk cz. 1


Pojawił się bardzo ciekawy wywiad z Adamem Góralem, prezesem Asseco. Nasunął mi kilka refleksji.

Otworzyliśmy kilka lat temu projekt „Inwestuj z Asseco”, który miał pomóc ludziom z dobrymi pomysłami zdobyć kapitał. Mieliśmy na ten projekt przeznaczone 30 mln zł. Wiecie panowie, ile wydaliśmy?

Wszystko. 

- Praktycznie nic. Przeszły przez nas setki projektów. Te pomysły były zwyczajnie słabe. Przychodzili do nas głównie naiwniacy i spryciarze. Naiwniacy przedstawiali takie idee, że nam się włos na głowie jeżył. A spryciarze pokazywali nam projekty robione pod konkurs.

(więcej…)


Za dużo regulacji


Ostatnio coraz częściej zauważam, że przeregulowanie danego obszaru prawa w celu obrony interesów „słabszej strony” prowadzi do pogorszenia sytuacji zarówno słabszej, jak i teoretycznie silniejszej strony. Jednym z takich przypadków jest ochrona interesów pracownika poprzez kilkumiesięczne okresy wypowiedzenia. Z tym przypadkiem spotkałem się cztery razy w ciągu tego roku. Otóż przyjmijmy, że chcesz zmienić pracę. Jesteś długoletnim pracownikiem na umowie o pracę w związku z czym masz 3-miesięczny termin wypowiedzenia. Twoja dotychczasowa praca dla obecnego pracodawcy przebiega bez zarzutu, jesteś potrzebny, nie jesteś „na wylocie”. Jednak chcesz zmienić pracę – kwestia ambicji, lepszych zarobków, zmiany otoczenia, w każdym razie przyczyna nie wynika z konfliktu pomiędzy Tobą a obecnym pracodawcą. Nie chcesz ryzykować bezrobocia, więc szukasz nowej pracy, pracując w starej firmie. W końcu znajdujesz, warunki Ci odpowiadają, jest tylko jedno ale… Za wyjątkiem firm o ugruntowanej pozycji na rynku, które mogą sobie pozwolić na ciągły proces rekrutacji, małe i średnie przedsiębiorstwa szukają ludzi na bieżąco.

(więcej…)


Beef about beef


misio

Najpierw był vlog. Materiał o tym, że świeże mięso z targu jest lepsze od paczkowanego. To epokowe odkrycie było okraszone określeniami w stylu „fuj”, „sama chemia”, odruchami wymiotnymi i testem porównawczym wykonanym przez psa. Niby nic niezwykłego, każdy ma prawo do dowodzenia oczywistości, jednak w tym przypadku w szranki stanęło anonimowe mięso świeże i paczkowane z Sokołowa. Manipulacja może nie zamierzona, ale na pewno widoczna jak na dłoni.

(więcej…)


Drugi etap rozwoju firmy


Jakiś czas po pojawieniu się i okrzepnięciu break-even, następuje moment rozprzężenia i apatii, myślę, tym głębszy, im dłużej trzeba było walczyć o osiągnięcie zysku. Wynika to z jednej strony ze zwyczajnego zmęczenia, ale także ze zmiany sił, jakie mobilizują firmę do działania. Znika powoli ze słownika słowo „muszę” i trzeba je zastąpić „chcę”. Do momentu przełamania, dzieliłem zadania na obowiązkowe (które trzeba było bezwzględnie zrealizować) i pozostałe ( w praktyce spychane na dalszy plan). Wszelkie niedoskonałości w organizacji pracy, marketingu czy strategii były odkładane na półkę, a wszystkie działania były podporządkowane walką o przetrwanie.

(więcej…)


Narzędzie rozwoju firmy zwane kryzysem


Niedzielne popołudnie. Siedzę na balkonie z butelką burbonu i laptopem na kolanach.  Piszę procedury obsługi klientów.  Nasza firma nigdy nie potrzebowała procedur obsługi klientów, mieliśmy pracownicę, bardzo sprawną, asertywną i zorganizowaną. Miesiąc temu odeszła z zespołu z dnia na dzień. Co więcej, była jedynym Account Managerem oprócz mnie, także w budowaniu zespołu do obsługi klienta wróciłem do punktu wyjścia. Wprawdzie udało mi się zatrudnić kogoś na jej miejsce w przeciągu kilku dni, ale i tak potrzeba dwóch miesięcy, żeby przeszkolić nowego pracownika na tym stanowisku. Przynajmniej w taki sposób jak dotąd: „patrz i rób to co ja”.

(więcej…)