Gdyby nie historia


1a

Adam Szejnfeld w swoim artykule sprzed tygodnia zastanawiał się, dlaczego pomimo krzywd doznanych tak samo ze strony Rosji jak i Niemiec, jednak bardziej ufamy i jesteśmy skłonni wybaczyć Niemcom. Jako powód podaje niechęć Rosjan do przyznania się do roli oprawcy w wielu polskich tragediach, a także że  „dzisiejsze Niemcy, to inny kraj i inny naród niż setki, czy dziesiątki lat temu. Rosja i Rosjanie wydaje się, że ciągle stoją w tym samym miejscu.” Uważam, że problem jest głębszy i niestety, niejednostronny.

Mam wrażenie, że pomimo geograficznej i poniekąd kulturowej bliskości, Polacy i Rosjanie kompletnie nie rozumieją się nawzajem. Nasze spojrzenie na ostatnie kilkaset lat wspólnej historii jest sprzeczne z wizją Rosjan. I nie chodzi tu o takie wydarzenia jak Katyń, czyli ewidentne zafałszowanie historii, ale o fundamentalne elementy składowe naszej, Rosjan i Polaków, tożsamości narodowej.

My, Polacy, zapominamy, że reżim komunistyczny pochłonął bez porównania więcej ofiar wśród Rosjan niż Polaków. Z ich perspektywy,  Katyń w równym stopniu jak i Wielki Terror były winą komunistów, nie Rosjan. Na terenach kontrolowanych przez Armię Czerwoną śmierć nie miała narodowości. A łatwiej wybaczyć krzywdy własnemu narodowi, niż cudzemu, dlatego ZSRR mógł potępić i zamknąć okres stalinizmu, Polacy natomiast noszą w sobie rany do dzisiaj. I z czasem ta przepaść w postrzeganiu historii się poszerza, bo o ile dla Rosjan okres II Wojny Światowej (po zamknięciu tematu stalinizmu) stał się heroiczną i zwycięską walką o przetrwanie narodu, o tyle w naszych sercach pozostało gorzkie poczucie przegranej pomimo zwycięstwa.

Rosjanin nie zrozumie, że koniec II Wojny Światowej dla nas był tylko zamianą jednego okupanta na innego. Dla niego to była chwila zwycięstwa z bezwzględnym i okrutnym wrogiem. Kiedy my liczymy ofiary Powstania Warszawskiego (które były spowodowane zatrzymaniem frontu), oni liczą sowieckich żołnierzy zabitych w walkach o tereny obecnej Rzeczypospolitej. I nasze poczucie krzywdy i niedźwiedziej przysługi jaką nam wyświadczono, uwalniając nas od hitlerowców zderza się z poczuciem niewdzięczności i braku szacunku do licznych ofiar walk z III Rzeszą, jaką widzą w naszej postawie Rosjanie.

Reżim komunistyczny, jaki zapanował w Polsce, również jest oceniany diametralnie odmiennie. W oczach Rosjanina powstanie PRL było wydarzeniem tego samego rodzaju, co Rewolucja Październikowa – powstaniem ludu przeciw starej władzy. Tak samo walka z AK nie różni się wiele od wojny domowej między „czerwonymi” i „białymi”. Dla nas PRL był obcym ustrojem, przywiezionym na sowieckich czołgach. Pozostało w nas przeświadczenie, że komunizm nie miałby szans utrzymać się w Polsce bez „bratniej pomocy” ZSRR (co zresztą, myślę, jest słusznym przekonaniem). Więc to, co dla Rosjan było wspólnym budowaniem bloku socjalistycznego, dla nas było nową okupacją i utratą suwerenności.

Polska i Rosja od wieków walczyły ze sobą o wpływy w naszym regionie. Czasem przewagę w tej walce miała Polska, czasem Rosja. I przykro mi to powiedzieć jako Polakowi, ale była to walka, którą my przegraliśmy. To było starcie dwóch idei – imperialnej Rosji i wolnościowej Rzeczpospolitej, której drogą ekspansji nie był podbój, ale przyłączanie kolejnych regionów na mniej lub bardziej równych prawach. Teraz można powiedzieć, że ta walka się zakończyła. To co nas dzieli, to fakt, że nie możemy znaleźć z Rosją żadnych wspólnych punktów historii, w których byśmy się zgadzali, nie tyle na poziomie faktów, co emocji. Z Niemcami jest inaczej – zbrodnie III Rzeszy są bezsprzeczne, a potępienie tego reżimu przez Niemców głośne i jednoznaczne. To pozwala nam pogodzić się z przeszłością i iść dalej.

Tak naprawdę, wyłączywszy historię, Polaków i Rosjan nie dzieli nic. Konkurencja gospodarcza między naszymi krajami jest niewielka, my jesteśmy częścią europejskiej strefy gospodarczej, Rosjanie są samowystarczalni. Nie konkurujemy ze sobą na polu surowców, czy technologii. Nie mamy spornych terenów, o które moglibyśmy walczyć. Nasze interesy polityczne również nie kolidują ze sobą – Rosja ma imperialną naturę ale koncentruje się na utrzymaniu kontroli nad terenem dawnego Związku Radzieckiego, podczas gdy Polska jest częścią większego organizmu, jakim jest Unia Europejska i nasza polityka skupia się na obszarze Europy. Bez ciężaru historii moglibyśmy być dobrymi sąsiadami i rozumiejącymi się partnerami.